Klub Podróży JAREMA na Fejsie

Łemkowska Watra w Zdyni 2002

Cześć!
Po długim kombinowaniu i zmienianiu planów do ostatniej chwili (jeszcze o 12 w piątek byłem pewny na 99%, że jadę na spływ Narwią z ogniskiem i gitarą), pojechaliśmy z Iwonką na Łemkowską Watrę do Zdyni w Beskidzie Niskim.

Odległość 380 km, lecz dojazd dużo przyjemniejszy niż nas morze, bo brak tłumów tirów i ścigających się luksusowych limuzyn. Jechaliśmy w piątkowy wieczór 5,5 godziny bocznymi drogami przez Kozienice, Sandomierz, Mielec, Jasło i Gorlice. Wracaliśmy 4,5 godziny przez Tarnów i Kielce. Nocowaliśmy na luksusowej agroturystyce w wiosce Czarna, za 15 zł bardzo wygodny i przytulny pokój z widokiem, kuchnia, łazienka w kafelkach, taras, cisza, tylko ptaszki śpiewają, można by tu spędzić dużo więcej czasu.

Łemkowska Watra to wielki zjazd Łemków z całego świata, dużo samochodów na rejestracjach Polski północnej i zachodniej, Ukrainy, Słowacji. Pojawiliśmy się tam w sobotę po 12-stej. Słychać dużo więcej mowy Łemków niż polskiej. Scena, na której cały czas odbywają się występy. Łemkowie w ludowych strojach, prasa, radio, profesjonalni fotografowie i 1 fotograf dla slajdowisk w Jaremie. Zrobiłem cały film slajdów przybliżeń ludzi w niezwykłych strojach, ludzi w różnym wieku od bardzo wiekowych z twarzami w zmarszczki jak mieszkańcy Himalajów, po młode dziewczyny z zespołów folklorystycznych. Wszyscy się uśmiechają i cieszą jak robi się im zdjęcia. Wspaniała atmosfera.

Na scenie odbywały się koncerty zespołów folkowych, pod wieczór coraz bardziej rokujących, przed północą zrobił się autentyczny koncert rockowy, Chutir, Mertwyj Piweń i Wiktor Morozow dawali czadu. Wszystkie śpiewy i zapowiedzi oczywiście po łemkowsku. Scena położona jest w naturalnym górskim amfiteatrze, wkoło wznoszą się zbocza porośnięte łąką a na nich setki namiotów tworzące spadzisty biwak z którego widać scenę, biwak na którym płoną też ogniska i jest atmosfera Woodstock. Każdy rozstawia namiot wejściem w kierunku sceny i leży sobie w środku oglądając koncerty na żywo. Bliżej sceny się stoi, potem kilkanaście rzędów ławek, a przed samą sceną się tańczy i wpada w trans.

Widzowie to Łemkowie w różnym wieku (70%), sporo polskich młodych plecakowiczów (25%), z rzadka starsi Polscy turyści(5%). Jednak nieprawda, jakoby były jakiekilwiek negatywne międzynarodowościowe konflikty. Na masztach wisi flaga Ukrainy i Polski. Ochroniarzy jest może kilkunastu, ludzi może 10.000, a żadnego problemu, sprzeczki czy bójki nie widziałem. Wszyscy piją piwo, mocniejsze trunki są niedozwolone. Można się zbliżać do sceny, mieć bezpośredni kontakt z wykonawcami.

W sobotę zrobiliśmy sobie krótką przerwę, wyszliśmy z Watry i weszliśmy na Rotundę by obejrzeć ruiny cmentarza wojennego. SKPB Warszawa od tygodnia robi tam remont - karczują krzaki, odkopują ogrodzenie spod kilkudziesięcioletnich pokładów liści i mchów. Las z terenu cmentarza już wykarczowano.

W niedzielę poszliśmy na 2 godziny na Watrę, na koncert Kapeli Drewutni i aby jeszcze raz obejrzeć stoiska z muzyką etniczną, wyrobami rękodzieła itd. W niedziele po południu były koncerty zespołów dziecięcych, więc  zmyliśmy się i zwiedziliśmy następnie poldolotem tereny na zachód od Beskidu Niskiego:
- Cerkiew Polany ciekawa lecz zamknięta
- Cerkiew Berest ładnie położona, ciekawa lecz zamknięta
- Cerkiew Piorunka inna bo żółta, ciekawa, w środku przez okno widać piękne wyposażenie, zamknięta
- Cerkiew Czyrna - czerwona, jakby barokowa, ciekawa, zamknięta
- Cerkiew Mochnaczka, otwarta, ładna, ikonostas częściowo przerobiony na ołtarz
- Dwie cerkwie Tylicz, w jednej nie wolno fotografować, druga zamknięta
- Cerkiew Wojkowa przepięknie położona, zamknięta
- Cerkiew Powroźnik bardzo zabytkowa, zamknięta, napis" zakaz fotografowania wnętrza cerkwi"
- Cerkiew Leluchów, ładna, trochę zaniedbana
- Cerkiew Dubne, najwspanialsza ze wszystkich cerkwi widzianych tego dnia. Zaniedbana lecz piękna, cudownie położona, wnętrze przez okno widać że piękne, choć zamknięta a pani klucznik chora i nie da się otworzyć.
- Cerkiew Krynica Zdrój - kiepska choć otwarta

O północy byliśmy w domu.
Pozdr.
Jurek

sitemap-8sitemap-1sitemap-3sitemap-10sitemap-10sitemap-7sitemap-2sitemap-5homesitemap-7sitemap-2sitemap-2sitemap-2sitemap-5sitemap-10homesitemap-8sitemap-10rsssitemap-8sitemap-5sitemap-1sitemap-5sitemap-6homesitemap-3sitemap-9sitemap-3sitemap-5sitemap-9sitemap-8homesitemap-3sitemap-6homesitemap-6sitemap-1sitemap-8sitemap-10sitemap-8sitemap-1homesitemap-7sitemap-1sitemap-9sitemap-9sitemap-2sitemap-10sitemap-2sitemap-4sitemap-8