Klub Podróży JAREMA na Fejsie

alt

Kuba siempre fidel

Marek Kulczyk

28 października 2017, godz. 18.00

Na decyzję nie było za wiele czasu – w sam raz tyle, by zadzwonić do S.

Wyraźnie wyczuwalne w jej głosie rozbawienie wydało mi się podejrzane, ale zdecydowałem wyjaśnić to później, bo na biurku znów zadzwonił telefon. Trzy dni później telefony umilkły, ale było za późno. Byłem sam, w kraju zdziwionym odejściem El Comendante.

Kuba – wiadomo – piękne obłości pojazdów pamiętających Hemingwaya, piaski Varadero i wymiatająca przeciwników reprezentacja siatkówki. Dla bardziej leciwych smak zielonych pomarańczy i Zatoka Świn. A więc jak to jest?

O świcie budzą mnie nawoływania sprzedawców: Cebuuula! Chleeeb! Ubrane w kolorowe mundurki dzieci maszerują do szkoły, pan za domem przelewa do butelki benzynę, za kanapą posypany ryżem święty Łazarz kryje się przed przypadkowym spojrzeniem. Co to za kraj? Gdzie mój telefon, Droga S. jak się dostać do Viñales? Którędy do Trynidadu? Czy tu da się coś zjeść? A może pójdziemy na Salsę?